Czy można prowadzić biznes nie ryzykując?

Zastanawiałem się dziś nad tym długo i dochodzę do wniosku, że ryzyko można jedynie minimalizować przy bardzo dużym kapitale, tak jak robią to korporacje. Dla młodego przedsiębiorcy ryzyko czai się wszędzie, a ja dziś opowiem gdzie czyhało i nadal czyha w naszym przypadku.

 

Etat, a działalność innowacyjna

Pracując na uniwersytecie na posadzie asystenta, mogłem podróżować, odwiedzać różne kraje i doświadczać innej codzienności, a podczas międzynarodowych konferencji naukowych spotykać też inspirujących ludzi. Wyjazdy mają rozwijać horyzonty młodych naukowców, w moim przypadku poszło to chyba trochę za daleko…

Zdałem sobie sprawę, że na całym świecie psiarze są do siebie podobni, mają również podobne problemy, takie jak ciągnięcie na smyczy, gryzienie smyczy przez psy i trudności związane z transportem psów w aucie.

Wiedziałem, że mam pomysł na produkt, który może odmienić codzienność posiadaczy psów, ale był to tylko pomysł. Znajdowałem się w sytuacji, w której okradałem działalność naukowo dydaktyczną z mojej pasji i wcześniejszego zaangażowania. Natomiast moją kreatywność i pasję okradałem z systematycznego działania. Klasyczny życiowy rozkrok i stanie w miejscu.

Rozmawiałem z bliskimi i dalszymi znajomymi o moim problemie i każdy oceniał sytuację przez pryzmat swoich doświadczeń. Później zrozumiałem, że zebrane opinie muszę przepuścić przez sito poznawcze ludzi, którzy rzeczywiście mają jakiekolwiek doświadczenie w przedsiębiorczości i poznali smak porażki jak i sukcesu. Odseparowałem asekurantów, bo to tak, jakby rozmawiać o rodzinie z kimś, kto nigdy nie był w związku.

Następnie, słuchałem uważnie, dopytując o porażki i zrozumiałem, że te nie zabijają, jeśli odpowiednio wyciąga się z nich wnioski.

Wreszcie ze wszystkich opinii wysnułem jeden kluczowy wniosek: Najważniejszy jest czas – etap w życiu na którym się znajdujesz. Im jesteś starszy, im więcej ludzi i rzeczy od Ciebie zależy, tym trudniej jest podejmować ryzyko, tym bardziej się usztywniasz i jeśli nie spróbujesz możesz być zgorzkniały, jeśli Ci się nie uda, zbierzesz tyle doświadczenia, że z pewnością przyda się w przyszłości i doceni to Twój ewentualny pracodawca.

Policzyłem budżet i upewniłem się, iż zajmując się pracą z psami będę mógł wyżyć i jednocześnie będę w stanie tak dysponować czasem, aby rozwijać pomysł i rozpocząć prototypowanie.

Rezygnacja z pracy, zamknięcie przewodu doktorskiego – decyzja zapadła.

Patentowanie, a ryzyko

Rozpoczęcie procedury patentowej to spory koszt, który wymaga również dużego zaangażowania, nawet jeśli korzystamy z usług rzecznika patentowego. Po dokonaniu zgłoszenia patentowego należy intensywnie rozwijać pomysł, aby jak najszybciej przynosił dochody i pokrył dalsze opłaty. Musiałem również podjąć decyzję o rozszerzeniu zgłoszenia patentowego na inne kraje. Dla przykładu podam, iż korespondencja od zgłoszenia patentowego do uzyskania statutu „Intention to grant” trwała w Europe Zachodniej 5 lat. Przez te 5 lat zastanawiałem się codziennie, czy moja praca nie zostanie po prostu skopiowana i wykorzystana przez kogoś innego w sytuacji, w której patentu nie uzyskam… Każdy rok to opłaty, każde pismo podważające zasadność patentowania, to czas i pieniądze, które należy przeznaczyć na to, aby udowodnić ekspertowi, iż to właśnie mi należy się tzw. patent europejski.

Marketing, a ryzyko

W obecnych czasach jeden wpis lub zdjęcie na mediach społecznościowych może spowodować załamanie kampanii wyborczej i koniec kandydata, a co dopiero z małą firmą…

Kiedy wprowadzaliśmy na rynek smyczy pierwszą od dwudziestu lat innowację, każdy patrzy na nas podejrzliwie. Nawet jeśli udało się przekonać hurtownie lub sieć sklepów, to ich sprzedawcy mieli problem ze zbyciem naszego towaru, gdyż go po prostu nie znali. Korporacje wprowadzają swoje nowe produkty, zapewniając przy tym szkolenia i super materiały marketingowe dla sprzedawców, ja miałem tylko swój czas i decyzję, gdzie tym razem jechać.

Tutaj kluczem jest konsekwencja, należy wybrać drogę oraz po kolei odhaczać etapy działań marketingowych. Jeśli obrana droga okazuje się niesłuszna trzeba było rezygnować, przełknąć stratę i natychmiast obierać następną, nie dopuszczać do beznadziei.

Kto To Kupi, to nazwa programu telewizyjnego, mieszanki talent show z konwencją „Dragons’ Den”. Kiedy zdecydowałem się wziąć udział w programie, wiedziałem, że będę miał jedynie 90 sekund na przedstawienie produktu rozwijanego od lat. Wiedziałem, że będę konkurował z hobbystami i innowatorami, którzy często rozwijają swoje pomysły przy okazji, po godzinach, bez wiedzy i doświadczenia rynkowych realiów. Jednocześnie świadomość, iż porażka w takim gronie przed kilkusettysięczną widownią, to praktycznie wyrok. Niemniej ludzie wreszcie będą mogli usłyszeć o naszej smyczy i ofercie. Pomyślałem, że jeśli się łudzę i IDEALEASH nie ma racji bytu, to może jest najlepszy i definitywny sposób, aby się o tym przekonać.

Zaryzykowałem. Czy było warto? Sam najlepiej znasz odpowiedź na to pytanie, drogi Czytelniku, wiedząc w jaki sposób poznałeś naszą markę i dałeś jej szansę. Ja wiem i jestem przekonany że tak – było warto.